Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Zapraszam do modlitwy:
Kto jest moim bliźnim?
Wokół nas są różne osoby – takie, do których podchodzimy z radością, i takie, które czasami omijamy.
Czy Balonik to mój bliźni?
Część I
(…) stanął mu [Tomkowi] przed oczyma Balonik. Tak go nazywali wszyscy. Wielu zapomniało, że ma na imię Krzyś. Był bardzo gruby, właśnie jak balonik. Śmiali się z niego. Raz to mu pinezki rozsypali na ławkę i aż piszczeli ze śmiechu, gdy usiadł. On też, Tomek, śmiał się jak inni. – Balonik! Pękniesz teraz. – Otwórzcie okno, bo czuć gazem. Rzadko dawali mu spokój, po prostu bawili się jego kosztem. – Ale cię w domu karmią, chyba 10 bułek na śniadanie zdmuchniesz. – Balonik, uważaj! Gwóźdź wystaje ze ściany. Chłopak znosił to cierpliwie, ale nieraz miał dosyć. Złościł się, odpowiadał na zaczepki i wtedy jeszcze gorzej wyśmiewali się z niego. Czasami aż miał łzy w oczach. Matka mówiła Tomkowi, że to jest choroba, że nawet gdyby Krzyś jadł sam chleb z wodą albo wióry drewniane, to też by był taki gruby. – To nie jego wina – zapewniała. Tomek wszystko to sobie przypomniał: – Przecież ten Balonik to też mój bliźni. Aż go ta myśl poruszyła na krześle: – Przecież mógłbym narysować Balonika, zamiast tego rannego i narysować samego siebie, jak idę drogą obojętny. Trzeba coś z tym zrobić.
Jak mogła skończyć się historia?
Część II
Rano, w szkole, poszukał sprzymierzeńca. Maciek był silny i bez trudności zgodził się stanąć po stronie Balonika. Nawet powiedział tak śmiesznie: – Z ust mi to Tomek wyjąłeś. Już dawno powinniśmy się tym zająć. Ułożyli sobie plan i czekali na okazję. Nadarzyła się tego samego dnia. Nie było jednej lekcji. Mieli cicho siedzieć i odrabiać zadania. Niektórzy zaczęli żartować z Balonika, jak zwykle. Aż wyszedł z klasy na korytarz, bo nie mógł już słuchać. Wtedy przed ławki wyszli Tomek z Maćkiem. Pierwszy mówił Tomek. Pomyliło mu się to, co sobie przygotował i dlatego tak od siebie zaczął: – To jest świństwo, co my robimy z Balonikiem. Tak nie można bliźniego prześladować. Przecież wiecie, że on na tę grubość choruje. Koniec już tych żartów, dobra!? I tu w swoją rolę wszedł Maciek. Pokazał dużą pięść i rzekł: – Kto od dzisiaj zapomni, że mu na imię Krzyś, to mu przyłożę tą pięścią. A jeśli ktoś będzie się z niego nabijał, to tak go wygrzmocimy, że i on będzie balonikiem. Chyba to, co mówił Maciek, było już niepotrzebne. To, co usłyszeli od Tomka, przypomniało każdemu, że podobnie myślał od dawna. Głupio im teraz było, że zabawa cudzym kosztem tak długo trwała. Chcieli coś powiedzieć, ktoś zawołał: – Racja! Dobrze powiedzieli! Ale właśnie do klasy wrócił Krzyś, który dotąd Balonikiem był. Miał czerwone oczy i patrzył niepewnie. Tomek posunął się w ławce: – Chodź, Krzysiu, siadaj ze mną. Zrobimy zadania. Ktoś inny też go zapraszał. Stał trochę niespokojny, ale wszyscy, dziewczyny i chłopcy, tak serdecznie do niego się uśmiechali, że i on się rozjaśnił. Tomek z Maćkiem wracali razem do domu. Cieszyli się bardzo. Chyba uratowali Balonika. Słońce tego dnia świeciło mocno również w sercach.
- W jaki sposób dzieci odnosiły się do Krzysia?
- Dlaczego Tomek i Maciej postanowili stanąć w obronie swojego kolegi?
- Jak zmieniła się relacja dzieci w stosunku do Krzysia?
Czasami wokół nas są osoby, które mielibyśmy ochotę ominąć. Serce jednak podpowiada nam, że ten, kto jest obok mnie, jest tym, który potrzebuje mojej pomocnej dłoni.
Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: «Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał». Łk 10, 30-35
- kapłan – osoba sprawująca służbę w świątyni, będąca pośrednikiem między Bogiem a ludźmi;
- lewita – osoba troszcząca się o świątynię i składanie ofiar, nauczająca prawa Bożego i dbająca o jego przestrzeganie;
- Samarytanin – mieszkaniec Samarii – kraju będącego w konflikcie z Żydami, do których należał pobity bohater Ewangelii
- Jakiej krzywdy doświadczył człowiek schodzący drogą z Jerozolimy do Jerycha?
- Jak się zachował kapłan i lewita, widząc pobitego?
- Co zrobił Samarytanin?
Jezus na przykładzie postępowania miłosiernego Samarytanina pokazuje nam, że każdy człowiek jest wezwany do niesienia pomocy drugiemu, do dzielenia się z innymi tym, co posiada. W codziennym życiu mamy spragnionemu podać kubek wody, z głodnym podzielić się jedzeniem, choremu opatrzyć rany, stanąć w obronie słabszych, do wszystkich odnosić się z szacunkiem. Każdego dnia powinniśmy modlić się w intencji tych, którzy są obok nas.
Pan Jezus w słowach: „Idź, i ty czyń podobnie” (Łk 10, 37b), zachęca nas, byśmy czynili dobro. Zastanawiamy się, w jaki sposób.
Z radością odpowiemy na wezwanie Jezusa, by dzielić się z innymi tym, co posiadamy. W szczególny sposób zatroszczymy się o swoich bliskich. Będziemy pamiętać o nich w codziennych modlitwach.